Posts Tagged "ćwiczenia"


Sexy ciało na wakacje – ruszamy z nowym cyklem! Ćwiczcie razem z nami! 5 (100%) 1 vote Dobra. Nadszedł ten dzień, kiedy postanowiłam ruszyć tyłek i porządnie wziąć się za siebie. Pozazdrościłam Łukaszowi efektów, a lato tuż tuż…. trzeba przestać oszukiwać samą siebie, że to dreptanie po bieżni coś daje i zacząć ostro trenować! Po kilkutygodniowym okresie, w którym na nowo zaprzyjaźniałam się z siłownią, czas na przynoszący efekty ciężki trening! Ruszamy z akcją SEXY CIAŁO NA WAKACJE! Zdałam sobie sprawię ile czasu zmarnowałam wmawiając sobie, że nie mam czasu, mam inne obowiązki, a to, a tamto…. Koniec wymówek! Dotyczy to również was! 🙂 Jeśli jeszcze nie zaczęliście troszczyć się o to, jaką formę pokażecie na plaży – to ostatni moment! Zabieramy dres i idziemy się pocić! Pisząc ten tekst, przypomniałam sobie o zdjęciach, które były zrobione tuż przed wakacjami rok temu, a jakie ma każdy szanujący się trenujący człowiek 🙂 Nie ma trenowania, bez słitfoci w lustrze, przedstawiającej własny brzuch w całej okazałości… Kiedy je zobaczyłam, aż łezka zakręciła się w oku…. Mam nadzieję, że uda mi się wrócić do takiej formy 🙂 A może będzie jeszcze lepiej? I tu rozpoczynamy  misję SEXY CIAŁO NA WAKACJE! Co jakiś czas będę proponować wam ćwiczenia, które możecie wykonać nawet we własnym domu, gdy dziecko/chłopak/mąż/pies/facet od kablówki lub ktokolwiek inny jest za ścianą, a wy nie możecie pozwolić sobie na regularne wizyty na siłowni. Czytaj dalej cały tekst >>> Śledźcie uważnie! A tymczasem idę porobić trochę squatów. fot. Preczkilogramom.pl fot. Preczkilogramom.pl fot. Preczkilogramom.pl fot. Preczkilogramom.pl fot. Preczkilogramom.pl fot. Preczkilogramom.pl Follow my blog with Bloglovin Przeczytaj także:Ufff…. Wracamy! I to z wyzwaniem!Nowy Rok, nowe postanowienia :)Witam w Nowym Roku!30 dni z FlabelosemPlan na kilka najbliższych tygodniDa się bez cukru? Da...

Czytaj więcej >>>

Trener Filip o trenowaniu, ćwiczeniach, błędach i motywacji. „Siłownia jest dobra dla każdego. Ona zmieni twoje życie” [WYWIAD] 5 (100%) 12 votes – To jest k*rwa ten dzień, od dzisiaj wszystko będzie inaczej – mówi w wywiadzie z Preczkilogramom.pl Filip – master trener personalny. Pytam go o zestawy ćwiczeń, o najczęściej popełniane błędy, o kontuzje i o… alkohol. Filip to wulkan energii, zresztą, sami zobaczcie! Wstaję rano, myślę sobie: kurcze. To jest ten dzień. Biorę się za siebie, zaczynam ćwiczyć, idę na siłownię. Wchodzę i… Co robić? Od czego zacząć?   Trener Filip, master trener personalny: Wstaję, idę do lustra i mówię sobie „To jest k*rwa ten dzień, od dzisiaj wszystko będzie inaczej. Przeszłość nie wróci, a ja będę wielki!” Zaczynamy od wyznaczenia sobie celu – np. jakim chcesz być za rok. I do tego dążymy, nie oglądamy się za siebie, ani nie rozglądamy się na boki. Nie patrzymy na innych. Przybijamy piątkę naszym sprzymierzeńcom: wytrwałości, uporowi i ambicji – bo oni będą naszymi nieodłącznymi partnerami w osiągnięciu celu.   No dobra, ale nie wszyscy wiedzą, jak się do tego zabrać. Ja na przykład nie wiedziałem, które ćwiczenia wykonywać. Jak ćwiczyć, żeby nie zrobić sobie krzywdy?   – Początki zawsze są trudne, to tak jak nauka języka obcego. Musimy się nauczyć literek, potem słów, żeby zacząć mówić. Tak samo jest z siłownią, nie można od razu rzucać się na głębokie wody. Musimy najpierw nauczyć się wykonywać poprawnie ćwiczenia, by móc w ogóle zakładać jakieś obciążenie. Coraz częściej widzę na siłowniach osoby, szczególnie młode, które zabierają się za ćwiczenia, o których nie mają pojęcia. Podobnie jest z osobami starszymi, które nie trenowały 20 lat i teraz chcą coś ze sobą zrobić. Przede wszystkim trzeba rozruszać całe ciało, powtarzam: nauczyć się poprawnie wykonywać ćwiczenia, i wybrać odpowiedni dla siebie plan treningowy. STOP! I tutaj umawiamy się na konsultacje z Trenerem, który wszystko nakreśli.   Na jakie ćwiczenia powinny uważać osoby, które dopiero zaczynają ćwiczyć? Powiedzmy sobie, że mamy trzy osoby: bardzo drobny, szczupły chłopak, dobrze zbudowana, ale nie gruba dziewczyna i otyły facet – taki ja. Czy są ćwiczenia, których konkretne osoby nie powinny wykonywać?   – Osoba drobna, szczupła to zapewne ektomofrik – typ budowy, który ma problem z przybraniem masy mięśniowej. Takiej osobie poleciłbym najpierw zwiększenie dziennego bilansu kalorycznego. W Pure Jatomi wykonujemy pomiary, na których widnieje dzienne zapotrzebowanie kaloryczne – takie, które zaspokaja podstawowe funkcje życiowe. Takiej osobie poleciłbym typowy split, a później HST.   Zaraz, powoli. Split, HST, że coo?   Mała ilość powtórzeń, duży czas odpoczynku pomiędzy seriami, by pobudzić mięśnie do wzrostu 🙂 Dobrze zbudowanej dziewczynie poleciłbym trening intensywny, który zawiera ćwiczenia wielostawowe, elementy crossfitu,...

Czytaj więcej >>>

10 mitów o odchudzaniu, w które przestaniesz wierzyć 5 (100%) 3 votes Dieta 1000 kcal, brzuszki, bieganie zaraz po przebudzeniu, cudotwórcze pigułki… Kto o tym nie słyszał? Jestem pewna, że większość osób rozpoczynających walkę o lepsze ciało i zdrowie, spotkała się z „dobrymi radami”, które miały przynieść szybszy lub mocniejszy efekt w postaci super szczupłego ciała. Sama, kiedy zaczynałam się odchudzać, padłam ofiarą takich wskazówek, co nie skończyło się dobrze i nie przyniosło oczekiwanego przeze mnie efektu 😉 To co, do dzieła! Obalamy mity!    MIT I – głodówka i cudowne diety Dieta 1000 kcal, dieta grupy krwi, dieta Dukana – chyba wiecie, o co chodzi 🙂 Obiecują „bezbolesny” sposób na szybki efekt. Ale czy warto się głodzić? Nie dość, że nie schudniemy w zdrowy sposób, bo spadek wagi związany będzie z utratą wody, a nasz organizm nie otrzyma niezbędnej ilości witamin i składników odżywczych, to jeszcze efekt ten będzie chwilowy. Człowiek na samą pracę organizmu zużywa ok. 1000 kcal na dobę. Jeśli nagle radykalnie zmniejszymy wartość energetyczną spożywanych posiłków, nasz organizm przejdzie w tryb oszczędzania i spowolni metabolizm. Co to oznacza? Najprościej mówiąc – z każdą porcją dostarczanej energii, ciało pomyśli „o cholera! przez następnych kilka/kilkanaście godzin nie dostanę kolejnej porcji energii, więc zmagazynuję ją sobie na zapas”. A dupa rośnie 😀 Reasumując: Nie ma sensu głodzić się dla miesiąca niższej o kilka kilogramów wagi. Zapewniam, że prędzej czy później znów przytyjemy – o ile nie zmienimy na stałe swoich nawyków żywieniowych i trybu życia 🙂    MIT II – produkty „light” Na każdej sklepowej półce widnieją produkty „light”, przede wszystkim są to produkty mleczne. Jedyną ich zaletą jest obniżona wartość energetyczna, związana najczęściej z usunięciem części tłuszczu. Zapytacie co w tym złego? Otóż kalorie to nie wszystko! Po pierwsze: tłuszcz, wbrew pozorom, jest cennym składnikiem diety i nie powinno się go eliminować całkowicie. Bez niego nasz organizm nie przyswoi witamin A, D, E i K. Idąc dalej – wapń zawarty w nabiale najlepiej przyswaja się przy udziale witaminy D, jeśli jej nie będzie, wapnia również. Obniżanie zawartości tłuszczu w produktach mlecznych, obniża również zawartość CLA – izomerów nienasyconych kwasów tłuszczowych. Tak, macie dobre skojarzenia – to samo CLA zawarte jest w preparatach wspomagających odchudzanie 😉 Po drugie: produkty o obniżonej zawartości tłuszczu często mają więcej cukru, niż ich tradycyjne odpowiedniki. Sacharoza, czy syrop glukozowo – fruktozowy to coś, od czego rosną nam boczki 🙂 Porównujcie skład na etykietach! Po trzecie, i chyba najważniejsze: napis „light” na opakowaniu z jogurtem, czy serkiem, działa na naszą podświadomość. Wiedząc, że jest to produkt ogólnie pojmowany jako dietetyczny, zjadamy go więcej.    MIT III – suplementy odchudzające Serio? Żadne, ale to żadne magiczne...

Czytaj więcej >>>

Leń, niechęć do biegania, brak czasu. Opowieść o tym, jak przekonali mnie do ćwiczenia na siłowni 5 (100%) 3 votes Jak ja się spasłem ostatnio! Od razu sprostowanie – ostatnio czyli przez jakieś ostatnich dziesięć lat, i spasłem – czyli plus 20 kilo leciutko. A niby wszystko jest proste. Dwadzieścia osiem lat przez osmozę wchłaniałem całą tę magiczną wiedzę o tym co zrobić, żeby schudnąć, albo po prostu być zdrowym. Kiedyś nawet byłem całkiem wysportowany. Potem przestałem się ruszać i zacząłem imprezować.   Z moich radosnych 68 kilogramów zrobiło się prawie 90 i samoocena runęła w dół niczym helikopter z Leszkiem Millerem. Refleksja przyszła niespodziewanie. Leżę sobie nikomu nie wadząc na kanapie, zagryzając serial czipsami, zaczynam rozważać co tu zrobić z własnym życiem – męskie rozkminki wieczorne. Gdzieś między zrobieniem licencji pilota śmigłowców, wyjazdem na Bali i wyposażeniem kuchni rodzi się pomysł realny do spełnienia. Może by tak schudnąć. Ekstra, wreszcie na coś się przydadzą te wszystkie informacje, które katalogujesz w mózgu jako „wiedza bezużyteczna”, bo dotyczą czegoś co tak na prawdę cię nie dotyczy – zdrowego trybu życia. Może z tym zdrowym nie przesadzajmy, ale jakiś trochę lepszy. Czyli trzeba schudnąć. Dobrze, tylko jak? Rusz się! Wiedza tajemna nie wygląda na szczęście jak Nurburgring i generalnie jest dość prosta. Właściwie jednopunktowa. Trzeba się ruszać. Koniec. Oczywiście może to być o wiele bardziej skomplikowane, bo jedzenie, bo jak się ruszać, bo kiedy, bo w jakim tempie, bo to, bo tamto. Nie. Prosty system dla prostych męskich potrzeb. Trzeba się ruszać. Nie jest co prawda aż tak łatwo bo niestety czają się tu dwa zasadnicze problemy. Pierwszy – lenistwo. Albo lepiej – prokrastynacja, bo mądre medyczne słowo to zawsze lepsza wymówka niż pospolite lenistwo. Niemoc rozpoczęcia pracy nad sobą spowodowana o wiele ważniejszymi rzeczami do zrobienia na już. Bo praca, bo obiad, bo spacer z psem, bo wyjazd na weekend, bo praca, albo praca, albo… praca. A tak naprawdę to lenistwo. Bo przecież da się. Skoro są na świecie ludzie, którzy dają radę, to dlaczego ja nie dam? Są oczywiście naturalne ograniczenia, nie jestem multimilionerem, nie jestem nawet milionerem bez multi, ba, nawet szalenie bogaty nie jestem, właściwie to nie jestem nawet bogaty. Nie stać mnie na wynajęcie człowieka, który 5 razy w tygodniu wpadnie do mojej willi i będzie badał czy aby na pewno wszystko idzie mi tak jak powinno. No ale skoro inni, w mojej kategorii finansowej jakoś dają sobie radę to ja też mogę, tylko mam lenia. Czyli problem do rozwiązania numer jeden – leń. Git. Jak już to ustaliłem, może będzie łatwiej. Drugi zasadniczy problem to niechęć do biegania. Ale nie taka zwykła niechęć, jak do...

Czytaj więcej >>>

Oto rezultaty odchudzania po dwóch tygodniach 5 (100%) 2 votes Ależ byłem wkurwiony z samego rana! Wstałem i stanąłem na wagę. Nie byłem zadowolony, ba, byłem wściekły. Wydawało mi się, że przez dwa tygodnie (od ostatniego mierzenia i ważenia) powinienem zrzucić więcej kilogramów. Co to za rezultaty odchudzania?! Szczęśliwie z odsieczą przybyli Agnieszka, trener Filip i… centymetr krawiecki. Schudłem 0,8 kg. W dwa tygodnie. – Co za masakra, co za wynik z dupy! – tak sobie myślałem. Moja motywacja siadła na maksa. Po cholerę to wszystko, skoro nie ma wyników?! Co to za zjazd z wagi? Niecały kilogram w dwa tygodnie?! Co to za rezultaty odchudzania? Agnieszka mówi, żebym się nie denerwował, że metabolizm potrzebuje czasu, żeby ruszyć. Że zacząłem zdrowo jeść z początkiem stycznia, od tamtej pory straciłem 5 kg na luźnej gumie. OK. Może i tak. Ale wciąż – tylko 0,8 kg? Na ratunek pospieszył Trener Filip. Najpierw poprosił mnie o wyniki tłuszczu i mięśni. Ale tych nie mam – analizę masy mięśniowej i tłuszczowej robiłem w minioną środę, więc nie mam porównania. Kolejny pomiar zrobię, wyjątkowo po 10 dniach, w niedzielę za tydzień. Dzięki temu na każdy kolejny niedzielny pomiar będę miał – oprócz wagi i wymiarów – podkładkę ze zmianą mięśniową i tłuszczową. Trener Filip powiedział, że wszystko idzie w dobrym kierunku i efekty bardziej niż w wadze, widać w wymiarach. Oto one (w nawiasie poprzedni pomiar): Waga: 125,2 kg (126 kg) Klata: 128 cm (127,5 cm) Biceps 35,5 cm (33 cm) Udo 69 cm (66,5 cm) Pas 127 cm (130 cm) – Spokojnie, wszystko idzie w dobrym kierunku. 3 cm w pasie! To bardzo dużo! – napisał mi Trener Filip. Przejdę po kolei przez wyniki: Waga może i nie spadła bardzo dużo, ale moje ćwiczenia polegają w równych częściach na spalaniu tkanki tłuszczowej i równoczesnym budowaniu masy mięśniowej. A że mięśnie są cięższe od tłuszczu, może się okazać, że chudnę mniej kilogramów, ale ubywa mi więcej tłuszczu, który jest zastępowany mięśniami. Bardzo mała różnica w klatce piersiowej, możliwe, że ćwiczenia na TRX i wyciskanie kettle’a zaczęły przynosić rezultat, ale równie prawdopodobny jest błąd pomiarowy 🙂 Zobaczymy za dwa tygodnie. Półtora centymetra w bicepsie – zdecydowanie wynik ćwiczeń. Widać po nim gołym okiem, że pakuje ostatnimi czasy 🙂 Dwa i pół centymetra w udzie. Stanowczo ćwiczenia – mój trening cardio jest bardzo „na nogi”. Mój motywator – obwód pasa. 3 centymetry w dwa tygodnie. Rzeczywiście bardzo dobry wynik, dzięki niemu – prawdę mówiąc – uwierzyłem, że faktycznie spalam tłuszcz, ale i buduję mięśnie. Waga spada powoli, ale tłuszcz mnie opuszcza na dobre. W to wierzę. Za tydzień będę miał dowody 🙂 To tyle jeżeli chodzi o...

Czytaj więcej >>>